Jakiś czas temu miałem okazję doświadczyć pierwszego kontaktu z tak zwanymi "strażnikami miejskimi". Kontakt był niespodziewany, ja spokojny i gotowy na uszczuplenie portfela o 100 zeta, za spożycie chmielowego napoju, ale nieoczekiwanie skończyło się na 50 PLNach za śmiecenie (kapsel) i przymrużeniem oka na dokończenie butelki (!).

      Tu należy się wyjaśnienie: to nie było jakieś planowe spożycie, a ogarnięcie browara po pracy, w drodze do domu, po zakupie na dworcu biletu miesięcznego, w ustronnym miejscu (acz bliskim siedzibom ludzkim).

      Uwierzcie mi! Wielu normalnych ludzi, chciałoby normalnie wydoić browara na chodniku, w parku, przystanku, gdziekolwiek!

       Ale nie! Publiczne spożycie jest w Polsce traktowane z histerią podobną do pomysłów powszechnej dostępności do broni palnej (polacy są NAJMNIEJ uzbrojonym społeczeństwem w Europie i na świecie!!!). Ludek spożywający browara publicznie, jest od razu postrzegany jako alkoholik, pasożyt i degenerat (podobnie ludzie chcący posiadać broń – jako potencjalni psychopaci i mordercy!). Taka to jest siła wieloletniej propagandy – ciemny lud to kupił…

      Więc poza tym problemem jest jeszcze inny – czemu ten patrol nagle się tam znalazł i mnie przyłapał?

      Ano przez inny rodzaj gamoni: tych co to spokojnie nie mogą owego browarka spożyć, a czynią hałas, śmietnik, demolkę i w związku z tym, całkiem słusznie i logicznie, okoliczni mieszkańcy, jedną celną interwencją u odpowiednich służb, miejscówkę likwidują.

      To dość spora grupa kretynów, co to łamią ławki, na których siedzą, rozpieprzają przystanki z których sami korzystają, robią chlew z klatki, na której mieszkają. A gdy kończą im się pomysły (i miejsca do zepsucia), to idą wywracać nagrobki na cmentarzach, czy robić inny, dziwny rozpierdol.

      Czyli naturalnie, jak to jest w tym postkomunistycznym kraju, przez debili cierpią niewinni. Tacy jak ja zazwyczaj. A coś, co jest normą w cywilizowanych miejscach, u nas traktowane jest jako zło totalne i tak też zwalczane. Dodać tu trzeba też dręczenie niezbyt trzeźwych rowerzystów, z mocą i siłą absurdalnie przeolbrzymioną w stosunku do czynu!

       I w takich momentach, gdy jakiś maniak mówi o prawie i konieczności jego szanowania, to proponuję mu pieprznąć z rozpędu, czołem w najbliższy mur!

 

      

929 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.224.91.246
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code