Panuje takie przekonanie, propagowane dodatkowo schematami medialnymi (memami?), że piłka nożna jest dla mężczyzn, a gdy taki facio zasiada przed televizorem, z czipsami i brovarem, to jego partnerka wpada w rozpacz i tragedia małżeńska gotowa!

        Otóż, po pierwsze, zauważyłem, że całkiem sporo kobiet lubi grywać w piłkę kopaną, a świadczy o tym rozmach w ilości zespołów kobiecych na całym świecie i wciąż wzrastająca popularność tego działu owego, NAJPOPULARNIEJSZEGO na świecie sportu (co nie zmienia niestety faktu, że pomiędzy piłką żeńską, a męską, jest jeszcze spora przepaść w kwestii widzów, kasy i sławy medialnej – tudzież umiejętności na najwyższym poziomie). Co lepsze, kopanie przez kobiety owej piłki futbolowej nie umniejsza ich kobiecości – co najwyżej mają bardziej umięśnione uda i łydki, ale ta różnica może być ewentualnie wyczuwalna podczas ściskania partnera podczas sexu, co też może ten sex chyba tylko bardziej urozmaicić.

       Po drugie, jest całkiem sporo normalnych, zwyczajnych facetów, których piłka nożna po prostu nie kręci, tudzież nawet nie widzą w tej grze sensu i wolą się zająć innymi sprawami. Sam zresztą przez długi czas angażowałem się w rozgrywki piłkarskie tylko podczas Mundialu i Euro (co zostało mi do dzisiaj), a polską ligą, ligą mistrzów, europejską i podobnymi, zainteresowałem się dopiero wtedy, gdy zacząłem obstawiać mecze, tudzież zacząłem je obserwować w dobrym, zaangażowanym towarzystwie. 

      I tu jest chyba sedno problemu, albowiem kibice (ci męscy), jeśli już się zbiorą w kupę i oglądają mecz… to wiadomo: krzyki, wybryki i śmietniki.

      A tego ich partnerki nie lubią, albowiem ich idealny facio ma być… idealny, a lanie się piwskiem z kumplami, pod darcie ryja, przed plazmą w gościnnym pokoju, znacząco jednak odbiega od spotkania z przyjaciółkami przy kawce, ciasteczku i ulubionym serialu (teraz, zdaje się, są w modzie jakieś tureckie?).

     Poza tym większość kobiet, wbrew pozorom, uwielbia jednak oglądać… piłkarzy. Bo oni i zadbani i sprawni i przystojni i sławni i bogaci. Co z kolei doskonale przedstawia się na wyglądzie ich partnerek – tam nie ma pasztetów, ani nawet nic zbliżonego do kaszalota.

     Więc mamy pewien dysonans: zwyczajni faceci oglądają, ku przerażeniu swoich (zwyczajnych zazwyczaj) partnerek, idealnych facetów, posiadających idealne partnerki. I wszystko byłoby idealnie, gdyby nie drobny haczyk: męskie emocje związane z meczami (często nadzwyczaj ustawianymi – co dodatkowo jeszcze zwiększa napięcie). A gdy w gre wchodzą męskie emocje, to z drugiej strony zaczynają się kobiece nerwy – bo one przestają nad czymś panować.

     Ale drogie panie. Czy ten sport naprawdę nie jest wart tego, żeby go przeżyć razem z partnerem? Bo z tego co zauważyłem, to panie nie mają problemu z uprawianiem jakiegokolwiek sportu, znacznie gorzej wychodzi im kibicowanie czemukolwiek.

     Skąd ta dziwna i cokolwiek upierdliwa dla nas – mężczyzn – przypadłość, która wszystko psuje?

    

 

 

 

    PS                Moje zaangażowanie w ową piłkę kopaną doszło do takiego momentu, że z przyjemnością (częstokroć na żywo) obserwuję reaktywację miejscowego klubu: Wisła Tczew i rozpoczęty proces wspinania się z niebytu ku… niewiadomo czemu? Ale niech to będzie jak najwyższe niewiadomo co ;)

     

710 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 2
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.89.187.28
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code