PRL wychodował dość dziwną odmianę człowieka, nazwaną dalej przez internautów: Typowym Januszem. Typowy Janusz ma żonę Halinkę (ewentualnie Hankę), jego dzieci to typowe Sebki, które z kolei swoim dzieciakom nadają jakże malownicze imiona: Brajanek i Nikola (przez "c" pisane jakże po polskiemu!). Życie takiego stada jest schematyczne, przewidywalne, niczym wypróżnienie po śliwkach popitych piwem i maślanką.

       Po jednym takim Januszu przejąłem działkę, z całym areałem absurdów na niej występujących. A że starannie obserwowane, pozbierane do kupy szczegóły, najwięcej mówią o ludzikach zamieszkujących tą ziemię (całą ogólnie), to wyszczególniłem najbardziej rzucające się w oczy (po dłuższej obserwacji).

       Więc tak:

  • Jako że działka owa położona jest na Żuławach Gdańskich, zaczynających się tuż za kociewskim Tczewem, także klimat w skali ogólnopolskiej charakteryzuje się skłonnością do maxymalnego zawilgotnienia, zawiania i zamarznięcia  czegokolwiek, co na tej ziemii postanie (łącznie z samą ziemią do mniej więcej 10 metrów w głąb). Wiec żeby cokolwiek tam wyrosło – oprócz buraków, trzeba to starannie odizolować chociażby od wiatru. Ale nie – exhibicjonistyczne skłonności Janusza pozostawiły owy kawałek ziemii goły i wesoły, z nim samym regularnie albo grzejącym się w altance, albo prażącym się w nielicznym, letnim słoneczku, aż do zagotowania macerowanego w alkoholu mózgu.
  • Co do tytułowego śmietnika: wypierdzielił se ów Janusz śmietnik zaiste piękny, zgrabny, obrotowy, lecz… pozbawił go dna! Dno mu było zbędne, bo śmietnik ów nie miał służyć do wywalania śmieci (!!!). Dno zresztą owe jest nie do znalezienia, a śmietnik tym samym nie do użycia. Ot tak, bo sobie Janusz tak wymyślił. W podobny sposób pozbawił rury kranów (ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?), co spowoduje w najbliższym czasie uczynienie z działki owej ryżowisko (jak włączą pompy).
  • Ale najlepszy jest motyw altany (byłej zresztą). Postawił ją albowiem ów Janusz autystyczny (właściwie asperger) dokładnie pośrodku, w dość uczęszczanym miejscu, nieosłoniętą kompletnie, ponieważ… Tu logika skrzywionych psychicznie ludzików jest konkretna: obowiązywał przepis, który (teoretycznie) nakazywał oddalenie budynków o 3 metry od płota. Co posiadało jakkolwiek sens – chodziło o bezpieczeństwo PePoż – miało to chronić przed  rozprzestrzenianiem się ognia. Ale ogólnie jak Polska długa i szeroka, od morza po góry, to każdy działkowiec miał wywalone i stawiał altanę pod płotem – z tyłu. 

               Oprócz owego Janusza, który swoją sztywno/zjebaną postawą, tak napsuł krwi okolicznym działkowcom, że… w końcu lokalizacja altany sprawdziła się w akcji, bo mu ją spalono! 

          Więc teraz, tanim kosztem, mam kawałek dość mocno uczęszczanej pustyni…

          Jeśli tam nie ma ropy, gazu, złota, ni bursztynu, to jestem w ciemnej dupie…

624 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.89.187.28
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code