Jestem w miarę szczęśliwym człowiekiem (aczkolwiek czasami mi odpierdala), między innymi dlatego, że we wczesnym dzieciństwie dano mi się wyspać. Nikt mnie nie budził o 5 rano, wysyłając do żłobka, bym rycząc, rozstawał się z rodzicami na pół dnia, wpadając w ręce niepewnych panienek (wtedy jeszcze homosexualiści nie mieli przywileju niańczenia małych chłopców w świetle kamer – tudzież ich dymania poza). Nie psuje mi tego szczęśliwego wspomnienia nawet fakt, że mój ojciec to niereformowalny, skończony, tępy (kapitan bomba pisał to z fantazją: tempy) chuj, a wówczas był kryzys totalny – bo socjalistyczny. Wychowałem się w ogromnym gospodarstwie na wsi, więc wieprzowinę, jaja i mleko miałem zapewnione, że tak powiem z pierwszego wymiona. A stary chlał przez pół dnia na jakiejś państwowej posadzie (innych wówczas nie było), więc mi wszystko dyndało i wisiało!

    Teraz ciągle, co rano, słyszę ryczącego trzylatka sąsiadów z góry, oddawanego do przechowalni dzieci, bo mamuśka (w cokolwiek zaawansowanej już ciąży) musi jechać do roboty. Muszę usprawiedliwić w tym momencie ją i jej męża, bo utrzymanie dziecka i mieszkania przez zwyczajną (a nawet lepiej postawioną – jak w tym wypadku) parę wymaga jednak takich poświęceń.

    Inaczej się nie da.

    A oni i tak mają szczęście!

    Przeciętny Polak i Polka nie może sobie pozwolić na luxus posiadania dziecka, co skutkuje jednym z ostatnich miejsc w demografii światowej, gdy tymczasem polska mniejszość w Wielkiej Brytanii jest już od ładnych paru lat na pierwszym miejscu wśród rozmnażających się tam napływowców (gdzie tam muzole i murzyni!)! 

    Znaczy TU coś nie gra!

    A co do żłobków i przedszkoli: znowu dziś rano miałem nieszczęście usłyszeć w radiu przodującego, polskiego pedała z poselskim immunitetem (!) (mam słaby wpływ na to co leci w kuchni), który zasunął jakiś text, że lepiej wydać jakiś tam szmal, gdzieś tam, na żłobki i przedszkola, niż na cuś tam innego.

    Jakby to kurwa miało jakieś znaczenie!

     Zasada jest jedna i konkretna: nie zaczniemy się rozmnażać, bo będą jakieś tam placówki do dzieci i nie zaczniemy zarabiać i pracować normalnie, dopóki państwo trzyma łapę na naszych finansach!

    Co jedno z drugim się logicznie łączy.

    Żeby było weselej, przed chwilą obejrzałem Teleexpress, w którym pokazano problem biednych cyganów z twierdzy Breslau, co to ich wygoniono z jakiegoś dzikiego koczowiska, odwołali się (to nie byli nawet obywatele polscy!!!) i sprawa się toczy formalnie i długo, zahaczając o prawa człowieka (!!!).

    Nie, nie chodzi o ten absurd, ale o wypowiedź jakiegoś specjalisty z pomocy społecznej, czy innego państwowego cholerstwa, który skomentował się do mikrofonu, że zapewniono tym brudasom stołówkę (to rozumiem), ale też i pomoc pedagogiczną i psychologiczną (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!??????????????).

    Pieprzył jeszcze o jakichś (uwielbiam to słowo) formach wspomagania, ale ja już się wtedy turlałem po dywanie ze śmiechu!

    Cygan u psychologa!!!

    Buhahahahaaaaaahaaa!!!!!!!!!!!!!!

1,631 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
021620
Dzisiaj : 1
Wczoraj : 4
W tym miesiącu : 126
Obecnie online : 1
Twoje IP: 54.162.218.214
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code