Światem (co nie jest żadnym odkryciem) obecnie rządzą tak naprawdę ponadpaństwowe, nadnarodowe, anonimowe korporacje, które niczym bluszcz zarastają glob, a ich korzenie są tak ukryte, że w zasadzie nikt nie może ogarnąć, dokąd spływają życiodajne soki (znaczy zarobione pieniądze) i kto tak naprawdę tym kręci (znaczy zglobalizowanym światem). Że tu zacytuję mojego ulubionego RAZa: 

      "Problemem jest świat rządzony przez zrost wielkich korporacji i ponadnarodowej biurokracji – świat, w którym coraz większe pieniądze dają coraz mniej licznym coraz większą władzę, a coraz większa władza coraz większe pieniądze." 

        Korporacje mają swoje oddane sługi, działające niczym kapo w obozach koncentracyjnych, zwane powszechnie korpoludkami/korposzczurami/słoikami/itp. Owe ludki zaś mają swoich mistrzów, przewodników i mentorów, zwanych dalej właśnie: motywatorami, trenerami (coachami) i na najwyższym poziomie – senseiami. Ta specjalna grupka, wynajętych przez zarządy owych korporacji świrów, ma za zadanie tresować (w wyuzdany częstokroć sposób), zazwyczaj młodą i ambitną kadrę średniego szczebla, w amerykańskim (durnym) stylu, wierzącą w sukces i moc motywacji (do ich motywowania służą, specjalni kapłani owego systemu, zwani dalej mówcami motywacyjnymi).

     No chociażby pierwsza lepsza, ponadnarodowa firma zagnieżdżona w moim mieście, z nazwą zawierającą X. W samej tej pipipdówie zatrudnia ze 3000 osób, a na świecie jakies ćwierć miliona! 

     Na niedawnym szkoleniu, z taką pozytywnie (dla firmy) naładowaną biurownicą, dowiedziałem się o jednym z najwyższych korporacyjnych kapłanów z Japonii, zwanym dalej przez szkolonych przez niego korpoludków senseiem (!), którego zadaniem jest sukcesywny objazd owej korporacji (setki jej siedzib) i robienie owym pracownikom średniego szczebla melasy z mózgu. Koleś ma nieograniczone możliwości i wolną rekę właściwie we wszystkim, więc podczas ostatniej wizyty zmusił do sprzątania nawet samego prezesa owej megafabryki, który to potulnie na ten prikaz popylał z miotłą (co jest niewyobrażalne w naszej, zewschodzonej, zrusyfikowanej, hierarchicznej mentalności!). Ale jeszcze lepszy motyw odpalił właśnie owym biurowcom, którym kazał zbudować rover z komponentów, wagoniki i takim składem popylać po hali, ku uciesze zgromadzonych tam licznie pracowników…

     Co niewolnicy sukcesu potulnie wykonali.

     A chodziło o wytłumaczenie im, by usprawniono dostarczanie części do produkcji. No ale jakoś tego nie mógł ów sensei w prosty sposób powiedzieć (japoński jest taką barierą?), więc zrobił sobie z nich konkretne posmiewisko. 

    A oni to łyknęli, niczym pątnicy nakaz swego guru.

    Bo tak im nakazuje ich nowa, ekonowiara. Więc dla złotego cielca z napisem "Sukces" wykonają wszystko…

 

656 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Jedna odpowiedź na „Tako rzecze Coach”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
021620
Dzisiaj : 1
Wczoraj : 4
W tym miesiącu : 126
Obecnie online : 1
Twoje IP: 54.162.218.214
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code