Ano zacznę od tego, że w wieku 40 lat mieszkam niestety na pokoju, u moich starych. Jeśli w tym momencie wyszczerzyliscie zębiska – jacy to wy samodzielni, to tak: większość z was ma chatki po dziadkach i babciach – ja po majątek po swoich przedwiecznych nawet nie miałem szansy się dopchać! Inni toną w kredytach – z niewolnikami nie dyskutuję, bo to podklasa ludzi. Jeszcze inni wynajmują mieszkania (znaczy pokoiki za cenę chałupy), mimo że rynek wynajmu w Polsce nie występuje – ale o tym zaraz. A resztę reszty wspomagają rodzice – no tu ja swoich nie mam, występują w moim przypadku jedynie dwie jednostki rozpłodowe i na tym się skupię aktualnie.

     Więc jak to u człeka w moim wieku, płodziciele moi to typowe, powojenne pokolenie naznaczone sovietyzacją. Najważniejszą rzeczą w ich życiu jest televizor – gdyby im go zabrać, to ocipieli by i ochujeli w tempie natychmiastowym! Para ta dziwaczna wychodzi z założenia, że skoro mnie wykarmili i odziali w wieku pacholęcym, to po skończeniu 18 lat powinienem wziąć tobołek na ramię i wypierdalać w siną dal (?!).

     Co bardzo chętnie bym uczynił, ale spotkała mnie taka drobna niespodzianka ustrojowa. A psi los za granicą też nie za bardzo mnie rajcuje.

     Nawiasem mówiąc, ciągle docierają do mnie sygnały o ludziach ratujących (lub inwestujących) w swoje psy taką kasę, której w życiu nie widziałem! Albowiem psu się zapewnia michę i budę do końca życia… więc czemu te homo sovieticusy sobie ubzdurały, że ICH własne dziecko ma wypieprzać w siną dal, po osiagnięciu dorosłości, bez żadnego wspomagania?!

    To powojenne pokolenie jest naprawdę tak popierdolone, że nie miałbym żadnych oporów przed zamknięciem ich WSZYSTKICH w jakimś szczelnym pomieszczeniu i wrzucaniu do środka na przykład Cyklonu B!

     Nawet bym nie chował tego upośledzonego ścierwa…

     A co do rynku wynajmu mieszkań…

     No tu się spytajcie tej rzeszy 3 milionów emigrantów obecnych, co to za wynajmem tam, na dzikim zachodzie, nie mają najmniejszego problemu z zapłatą i starcza im na ŻYCIE. Tu za wynajem paru metrów barłogu leci normalna wypłata, a za resztę się wegetuje.

     I to wszystko w cenie spłaty kredytu za nowe mieszkanie, lub dom – i tu i tam karą za zaległości jest bruk ulicy.

     Więc co za różnica?

     Co za różnica jest w zrobieniu dziecka przypadkiem, na pokaz, by nie odbiegać od reszty, z myślą by pozbyć się tego czegoś jak przerośnie – od natychmiastowego wyskrobania czegoś tegoś po przypadkowym trafieniu plemnika w cel?

     Różnicą jest tylko stopień (jeden) egoizmu. 

     A tych co męczą się ze swoimi dziećmi muszę pocieszyć – z wami też się kiedyś męczyli… i wymęczyli!

     Więc starajcie się dawać swoim potomkom więcej, niż dostaliście od swoich rodziców, bo jak olejecie tą sprawę, to skończy się zasłużoną pogardą – jak w moim przypadku…

623 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Jedna odpowiedź na „Total egoizm u korzeni właściwych”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.81.150.27
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code