Miałem coś napisać o Powstaniu Warszawskim (dziś rocznica tego końca Polski), ale życie na tyle wyprzedziło moje pomysły, że dla odmiany napiszę o czym innym.

      Zresztą, co można jeszcze pisać o Powstaniu? Klęska militarna, strategiczna i polityczna… Właściwie żenada połączona z masakrą i wkurwiajaca radość z tego zrywu, żyjących do dziś powstańców, którzy natenczas byli zwykłymi gówniarzami (średnia wieku – 10 lat). Zabawa w wojnę rozbrykanych szczyli, dowodzonych przez debili.

      A cenę krwi poniosło miasto, wraz z ćwierć miliona (!) jego normalnych mieszkańców: kobiet (wtedy jeszcze w miarę porządne z charakteru podobno?), starców (ci i tak by zaraz umarli) i dzieci (a tego kurwa nie wybaczę!). 

      Napiszę za to o typowym, polskim Januszu biznesmenie, którego dziś zaobserwowałem znienacka w swojej firmie, a który o mało nie przyczynił się do pozabijania ludzi dzisiejszych(!). Dwójka z poranionych była zresztą z mojej brygady, a i nawet mi się dostało odłamkami!

      Otóż koleś przyjechał po szyby, które u nas zalegały.

      Nie takie zwyczajne, a ważące po ćwierć tony tafle grubego, hartowanego szkła. Chciał to załatwić przy pomocy dwóch harpaganów, dwóch pomniejszych kolesi i dwóch solidnych przyssawek. Kolo podobno obcykany w kwestiach szklanych, chciał tym sposobem owe tafle przetransportować na swoją furgonetkę. Szybko i bezpiecznie.

      Błąd! 

      Harpagani dali radę, ale uniesione dwiema przyssawkami, ćwierćtonowe szkło, natychmiast rozsypalo się w pył (proste prawa fizyki – za duże naprężenie w jednym miejscu), raniąc wszystkich dookoła, w tym świeżo (nieszczęśliwie niewczas) przybyłego mnie. Na szczęście nikt nie dostał po oczach, ani po tętnicach. Za to polała się autentyczna krew.

     Ot, wypadek spowodowany bezmyślnością debila – jakiegoś tam kierownika, czy tam "byznesmena".

     Ale ten ciul się nie poddawał, nawet się nie przejął i chciał dalej kontynuować tą śmiertelną "zabawę"!!!

    Miał ten idiota na celu zabrać towar i chciał to zrealizować za wszelką cenę!!!

     Tu taki wtręt: ja często używam mnóstwa wykrzykników i dużych liter, co podobno jest objawem psychopactwa, ale ktoś kto logicznie myśli, w tym kraju prędzej, czy później musi stać się psychopatą.

     Więc debil (sam stojąc bezpiecznie z boku) za wszelką cenę usiłował wynieść te szyby na swój pojazd.

      I za cholerę nie docierało do niego, że nie ma ku temu środków, sprzętu, czasu i ludzi.  

      Ci z naszej firmy, łącznie ze mną, uciekli natychmiast, kląc imbecyla na czym świat stoi. Ten ze swoimi kolesiami coś tam jeszcze próbował (poszła następna – mniejsza cokolwiek szyba, polała się następna krew), po czym przyjechał sam prezes, naszej już firmy i wyjebał go (racjonalnie całkowicie) na zbity (nomen omen) ryj.

     I teraz zdałem sobie sprawę z podobieństwa owej niemożliwości, dziś, u mnie w firmie, z tą bezsensowną rzezią w 1944 roku, w stolycy naszej zburzonej i wymiecionej.

     Tylko że u mnie znalazł się szef, co debila wypierdolił za bramę, a tam debile wpierdolili wszystkich w piach (łącznie z sobą w końcu)…

625 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.92.190.11
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code