Nie ma nic bardziej bezcennego, od usłyszenia poniedziałkowym świtem (coś przed 4 rano), namiętnie wyjacego alarmu samochodowego! Na szczęście pracuję nieregularnie i do roboty idę dopiero w środę rano, więc mogłem to spokojnie odespać. Inni nie. Tutaj pojawiła mi się kolejna rozkmina: do czego tak naprawdę służą alarmy samochodowe?!

         Nie słyszałem, żeby wycie ocaliło jakiś samochód przed kradzieżą. W ogóle żeby oprócz wkurwiania ten dźwięk miał jeszcze jakąś funkcję?! Tym bardziej, że każdy taki wyjec jest identyczny i ogarnięcie, co to akurat za wóz ryczy jest praktycznie niemożliwe! Wykorzystywali to specjalnie ongiś złodzieje samochodowi i całą nocą namiętnie uruchamiali owo paskudztwo, aż właśnie koło 3-4 rano wszyscy dookoła (włącznie z właścicielem) już mieli na to wyjebane i zabierali furę można powiedzieć: z fanfarami! Najczęściej tenże megagłośny buczek uruchamia się podczas sylvestrowych fajerwerków, gwałtownych, letnich burz i nawałnic, tudzież podczas wypadków, po to chyba, żeby kierowcę jeszcze dodatkowo zdołować (o ile jest jeszcze żywy).

         Ale od lat WSZYSTKIE samochody posiadają toto na wejściu.

         I dla wszystkich jest owo upierdliwe chadziajstwo tak naturalne, jak zamek w drzwiach.

         Tyle że całkiem niepotrzebne.

         Tu przyszedł mi znowu na myśl wyraz: "konformizm".

         Konformizm nakazuje posiadanie tego, co reszta, nawet jak jest to najbardziej bezsensowne. Konformizm zakazuje krytykowania najbardziej oczywistych idiotyzmów – bo tak postępuje reszta. Więcej! Gdy zaczniesz krytykować taki ogólnie przyjęty idiotyzm – wtedy ciebie samego zaczną uważać za idiotę. Konformizm ćwierć wieku temu nakazał masie ludzkiej liczyć do trzech: kredyt, orka, małżeństwo. Odstępstwo od tej normy jest przez te masy przygłupów traktowane co najmniej jak upośledzenie psychiczne.

          A nad takimi drobiazgami, jak alarmy samochodowe się nawet nie zastanawiają: jest, to jest, więc po co drążyć temat?

          Dopóki takie gówno niepotrzebnie cię nie obudzi…

 

          

           P.S.        Takimi niepotrzebnymi nikomu popłuczynami po PRLu były festiwale: w Sopocie i w Opolu. Ten pierwszy (bursztynowy słowik) odlecial niejako sam, parę dziadziów i babć pochlipiało, ale życie wypelnilo amfiteatr w Sopocie innymi wydarzeniami. Opole zaś w tym rocku jebło z hukiem, w dodatku z mocnym fundamentem politycznym. No zawsze robi się brzydki smrodek, gdy muzycy zaczynają ingerować w politykę, a polityka w muzykę. Sęk w tym, że muzyka. Muzyka polska dokładnie, była w całkowitym odwrocie od lat już parunastu przynajmniej, a to za sprawą: wytwórni muzycznych, stacji radiowych i w końcu chałturników zaliczających corocznie właśnie Opole, czy inne sylvestry z czymkolwiek (tu działało TV). Chałturnicy owi, wypasieni szmalcem ponad miarę, tak naprawdę mieli głęboko w tłustych dupskach los muzyki polskiej jakiegokolwiek formatu!

                          Ich potrzebą jedyną, "artystyczną", były już tylko jubileusze, recitale i after party we własnym towarzystwie.

                          No powiem krótko na typowym przykładzie: tam, gdzie na scenie miała się pojawić niejaka Maryla Rodowicz, z miejsca, odgórnie i ze 100% pewnością wyczuwałem chujnie z patatajnią. 

                           I mam nadzieję, że ten opolski kamyczek spowoduje lawinę, która w końcu zasypie to całe omszałe towarzystwo, a na swoje miejsce wrócą muzycy wykonujący prawdziwą sztukę, pożądaną przez publiczność.

222 odsłon(a), 2 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.81.244.248
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code