…czyli o związkach przyczynowo – skutkowych ogólnego rozpieprzu.

    Czasem poruszam się koleją. Najczęstszym celem jest niedalekie Trójmiasto. Pomijam kwestie normalnego opóźnienia właściwie każdego pociągu (w takiej na ten przykład Japonii, roczne opóźnienia wszystkich pociągów, to circa 15 minut…ŁĄCZNIE!!!). Tutaj zapowiedzi w megafonach zwyczajowo zaczynają się od słów: "Planowany przyjazd…" ; a kończą się na: "…za opóźnienie przepraszamy". Gdy podróżny polski słyszy, że pociąg jest tam gdzie ma być, o tej porze co trzeba, to zaczyna się obawiać o swoje zdrowie psychiczne.

    Więc dzisiaj, wracając z miasta Gdyni, spotkaliśmy jakiegoś niedobitego (i kompletnie niereformowalnego – przy okazji bezzębnego), starego pacana w uniformie kolejarskim – zwanego dalej konduktorem, który po dość (na szczęście dla nas!) krótkiej dyskusji stwierdził, że totalnemu upadkowi polskich kolei jest winien rząd (nie wiem jaki, ale rząd). On nie odpowiada za nic, winne są zawsze spółki inne (on był oczywiście w tej niewinnej), wszystko działa, a w domyśle stwierdziłem, że te pociągi to najlepiej jakby jeździły bez pasażerów, bo nikt wtedy by nie marudził, a UE i rząd nasz wyrozumiały i tak do tego rozdrobnionego molocha dopłaci (corocznie miliardy owych PeeLeNów i jurosów).

    To, że nie istnieje coś takiego jak kolej (zwane dawniej PKP) było dla niego tak oczywiste, jak kompletna ignorancja swoich klientów – zwanych dalej pasażerami. On był od czegoś tam, skądś tam, ale nie indentyfikował się z koleją jako całością (pociągi, szyny, trakcja, perony i inne duperele z tej branży). Napomknął coś o mijankach, ruchu prawostronnym, co mnie poważnie zastanowiło, czy czegoś im nie wstrzykują na początek zmiany?

     Po drodze (30 kilometrów) minęliśmy dwa nikomu niepotrzebne wiadukty prowadzące z pola w pole (koszt przynajmniej z parę milionów PLN), jechaliśmy po szynach, które zapadły się po remoncie o 10 cm i nie będą w stanie przyjąć, kupionego za parę miliardów kolejnych PLN pierdolino. 

   Odnoszę wrażenie, że przynajmniej 1/3 kolejarskiej braci ma podkłady kolejowe przysypane żwirem – zamiast mózgu. Podobnie jak ów koleś.

    Starzy kolejarze nie przewracają się w grobach – oni tam wirują, że się trakcja zrywa, szyny pękają i podkłady się łamią!  

     

 

    PS         Żeby było weselej, dziś przywieziono do zwiedzania w Gdańsku owe cudne pierdolino (samo ruszy po naszych torach, dopiero najwcześniej za rok!!!), a drugi moloch na krawędzi upadku, czyli PLL LOT stwierdził, że w reklamowanych do bólu – jak owe pierdolino, ale też znanych jako największy bubel dreamlinerach, nie zainstalowano podstawowej części: filtru paliwa! 

   Niewydolne, nieprywatne firmiska, reklamują szmelc i fantazję…

   A ciemny lud to kupuje!

773 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 100.24.209.47
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code