Na dniach wyszła płyta (druga) zespołu "Nocny Kochanek" , o jakże intrygującym tytule: "Zdrajcy Metalu". Muza mocna, old schoolova, dobra techniczne, acz texty juz przyprawiają o palpitacje serca krytyków muzycznych i fanów heavy metalu. Ale nie to jest sednem tego cokolwiek przełomowego fenomenu. Zespół mianowicie od razu wpuścił CAŁĄ płytę na jutubie, do przesłuchania w dowolnym momencie i w nieskończonej ilości (legalnie!). Wydawałoby się, że to strzał w kolano (tym bardziej że ich jedynym źródłem promocji jest właśnie internet – media inne ich nie chcą). A tu nastąpiła jakże wspaniała niespodzianka i mam nadzieję, że przebudzenie skostniałego rynku muzycznego i koniec bezpłodnej dyskusji i oporu co poniektórych "artystów" przed światem internetu: mianowicie w przedsprzedaży płyta rozeszła już w ilości 3000 egzemplarzy, a osiągnięcie statusu złotej płyty (10 000 sztuk w Polsce) jest już tylko formalnością!

      Ba! Pod względem rozchodzenia się zajmuje ów krążek drugie miejsce w Polsce, po składance niejakiego Michaela Jacksona (RIP) !!!

      Ja już kiedyś o tym wspominałem: czy kupując samochód, mieszkanie, telewizor, itp, nie sprawdzacie towaru przed zakupem? Nawet spodnie i buty mierzymy, choć inni robili to przed nami. To naturalne. Klient poczytalny nie kupuje kota w worku. A płyty KAŻE się nam nabywać po odsłuchaniu (pytanie jeszcze – gdzie?) jednego, oficjalnego kawałka, ewentualnie trzech (mimo że na ten czas i na ten rynek, dziesięć tysięcy egzemplarzy to sukces nad sukcesy!).

      Tak jak z innym towarem (sztuka TEŻ jest towarem), klient powinien mieć niezbywalne prawo do sprawdzenia go przed zakupem, czyli do odsłuchu WSZYSTKICH utworów z płyty. Inaczej to zwykła ściema i złodziejstwo – ale ze strony "artystów"! Takie: "Kup pan cegłę". Bo już dawno udowodniono, że najwięcej płyt kupują ci, co ich najwięcej ściągają. A nazywanie owych piratów złodziejami jest zwyczajnym chamstwem, pluciem na SWOJĄ publikę i strzałem w kolano, co właśnie udowodnił ów Nocny Kochanek.

      Dobre rzeczy obronią się same. 

      Chociaż już od dawna istnieje rynek, załóżmy to muzyczny, który to radzi sobie wyśmienicie i kosi więcej hajsu, niż cała reszta branży muzycznej razem wzięta.

       To disko polo.

       Ale uważam że to problem z niedouczeniem mas ludzkich. Gdyby w polskich szkołach stosowano chociażby najprostszą naukę muzyki - koniecznie z zajęciami praktycznymi – to lud nasz zrozumiałby natychmiast, że zachwycanie się tym kejbordowym rzępoleniem i gejowskimi wokalami, jest zwyczajnym frajerstwem i każdy w miarę ogarnięty w graniu i śpiewaniu człowiek, jest w stanie zrobić coś takiego sam, więc napychanie tym weselnym grajkom kabzy i wprowadzanie ich w samozachwyt jest dość sporym błędem. Głupotą wręcz. A przynajmniej oznaką upośledzenia słuchowego.

 

 

         "Orzeł nigdy nie stracił tyle czasu, jak terminował u wrony."

                                                                          William Blake

460 odsłon(a), 3 odsłon(a) dziś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 54.224.103.239
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code