Miesięczne archiwum: Styczeń 2021

         Wszystkie przewroty w dziejach naszej najnowszej cywilizacji, biorą się z przyparcia ludu zwykłego (i masowego) do muru. No, że później za rozwój tych rewolucji biorą się jakieś czuby – to już jest też normą. Ogólnie – historia uczy. Tyle że nie każdy dziś chce patrzeć wstecz…

         Więc rewoltę we Francji pod koniec XVIII wieku urządzili zwykli, głodujący ludkowie, pogardzani przez nieliczną arystokrację. Szybko ster tej zadymy przejęli Jakobini, którzy wpierw wycięli owych szlachetnie (?) urodzonych, potem ten lud, a na końcu sami zaczęli się wyrzynać. No a potem przyszedł Napoleon, pozamiatał ten burdel i zaczęła się burżuazja.

         I wojna światowa miała być kolejnym, typowym dla Europy, konfliktem o wpływy. No ale liczne armie miały już karabiny maszynowe i artylerię i gnomów z poprzedniej epoki w stopniach generalskich, którzy nie zauważyli, że coś się zmieniło w uzbrojeniu.

        Skończyło się rzezią milionów, upadkiem mocarstw i buntem rosyjskich chłoporobotników (marxistowski neologizm – jak dziś osoba niebinarna), którzy głodowali i już nie mieli więcej do stracenia.

        Inicjatywę znowu przejęła mała grupka fanatyków pod czerwonym sztandarem, która przez 70 lat trwania tego systemu wspięła się na pierwsze miejsce pod względem ludobójstwa (komunizm razem – około 100 milionów ofiar!).

        A teraz?

        Teraz po pierwszym szoku spowodowanym nieznanym wirusem (jakieś 3 miesiące) lud manipulowany, gnojony i zniewolony (maseczkami chociażby) zaczyna się ostro wkurwiać!

        Wszędzie!

        Bo to nie tylko nasz problem, a globalne wariactwo.

        Dla odmiany teraz ktoś sobie gdzieś tam wymyślił, że urządzi świat na nowo za pomocą jakiegoś mikroba. Plan rozrysowany od dawna, nowy porządek świata już na horyzoncie…

        No ale znowu ci ludzie!

        Duch nie zginął w narodzie, duch się czai, duch w końcu rozpali ten wściekły tłum.

        Tylko kto teraz przejmie stery i jaką masakrą się to skończy?

290 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

          Rok 2020 był wyjątkowy. Co od razu zaznaczę – ten bedzie co najmniej gorszy niestety. Dopiero teraz zaczną się żniwa po covidzie! O ile plandemia się skończy, bo prognozy (rządowe – różnych państw) zakładają, że koniec tego kwarantowannego cyrku nastapi coś tak w marcu, maju, lub nawet we wrześniu. Nawet jak wszystkich na szybko zaszczepią – niezbadaną szczepionką, przeciw niezbadanej chorobie! A to wszystko w ciągu niecałego rocku. No ładnie nam medycyna przyśpieszyła…

          A potem zacznie się reset. Wielki reset.

          Te chwilowe problemy gospdarcze, których o dziwo Polska nie za bardzo odczuwa, dopiero się rozpoczną. Od wielkiego bum! A od potężnego, ekonomicznego bum, zaczyna się zazwyczaj bum społeczne.

          Bum się zrobi na giełdzie. Tej w Nowym Jorku. Od ładnych paru lat trwa ogromna spekulacja, gdzie akcje nierentownych firm z doliny krzemowej drożeją na potęgę! A taki stan nie może trwać bez końca – ludzie przekonali się o tym w pewien czwartek 1929 roku. Podobnie było w 2008 roku, ale wtedy państwo (USA) sypnęło szmalem i sytuacja się ustatkowała. Po czym zaczęła się jeszcze większa spekulacja!!! No teraz nie sypnie i w końcu wszystko runie.

         A na co to runie?

         Na ludzi zero. Nie znających swojej tożsamości, rzeczywistości (namiętnie negowanej!), historii, nie mających wiary, poglądów, a nawet płci (patrz – negacja rzeczywistości). Grunt pod tą katastrofę jest przygotowywany (na zachodzie) już od 1969 roku, do nas dopiero to z całą (dobrze opłacaną!) mocą dociera, pod postacią agresywnej ideologii gender (z bojówkami LGBTQwerty, czy tam innej antify), tudzież jeszcze bardziej agresywnymi Julkami z zygzakami, którym do pełni szczęścia i wolności brakuje tylko wymarzonej aborcji. Zepchniętymi na margines białymi mężczyznami nikt się nie przejmuje – zostali odgórnie skazani na wyginięcie. A jak taki biały facet jest w dodatku chrześcijaninem, to najlepiej by było go odstrzelić na miejscu! Całkiem możliwe, że pod pozorem niezaszczepienia, takie zbuntowane jednostki zostaną co najmniej odizolowane. W USA już na ich miejsce są szykowani czarni z BLM i feminy z Me Too.

        By grunt pod fundament nowego systemu "sprawiedliwości" społecznej był całkowicie płaski.

        Co będzie potem? No ja przeżyłem już dwa przełomy: niespodziewany (acz obecnie już dobrze wyjaśniony) upadek komuny pod koniec lat 80 (złośliwi twierdzą, że komuna padła – ale na 4 łapy), Tudzież koniec wesołych czasów lat 90 pewnego dnia września 2001 roku. Ten przełom będzie jednak odmienny, bo bezlitosny jak rewolucja bolszewicka w 1917 roku. Podobnie jak wtedy będzie klasa wywyższona, ale nie jak wtedy – chlopi i robotnicy, ale dla odmiany jakieś sexualne dziwadła i wściekłe, pozbawione rozumu Julki, mocno szczekające w stadzie – bezbronne indywidualnie. Oczywiście im ciemniejsza cera, tym większe profity (co ciekawe żółci i indianie już nie są tak lubiani przez ten nowy system?). Biały, heterosexualny samiec będzie tylko pionkiem do flekowania. Już tak zresztą jest od paru lat w Hiszpanii, gdzie kobieta może faceta wywalić z domu (wprost do paki) jednym, nieudowodnionym oskarżeniem (!!!), a pozostawione na przykład na czas urlopu mieszkanie, zasiedlone przez kogokolwiek, zaczyna należeć do zasiedleńca!!!

       To brzmi nierealnie, ale to się naprawdę dzieje i na naszych oczach upadł żelazny fundament poprzedniego świata, czyli prawo rzymskie!

       A to dopiero wstęp. Paranoja i ucisk, które nas czekają, dotychczas oglądaliśmy tylko w mrocznych filmach SF.

       To wszystko według planu skromnej, niewiarygodnie starej grupy ludzi (samych mężczyzn), wspieranej przez nową magnaterię korporacyjną.

       Jak to już 30 lat temu przewidział Lech Jęczmyk w "Nowym Średniowieczu", ze starcia socjalizmu z kapitalizmem zwycięsko wyjdzie feudalizm.

       Po krwawych przetasowaniach społecznych, pozostała przy życiu reszta, zapisze się na wiecznym długu i orce u posiadającego wszystko 1% społeczeństwa. Już obecnie ten 1% posiada dwa razy więcej niż pozostałe 7 miliardów!

       Ale im ciągle mało, więc będą ciągnęli swoje poronione pomysły nawet za cenę upadku cywilizacji!

       W 1914 roku, trzech równie oderwanych od rzeczywistości cesarzy, próbowało też tak pod siebie poustawiać świat. Po 4 latach nie było już ich i ich świata.

      Tylko w tym nadzieja, ale znowu cytując Lecha Jęczmyka: nie obędzie się bez znacznych ubytków w biomasie ludzkiej…

      

174 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 2
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 3.238.96.184