Koran to papier toaletowy, Mahomet to sedes, a Allah to gówno w nim tkwiące i zapychające ten kibel…

     Tak pokrótce odbieram islam. To nie religia, a system społeczno/polityczno/wojskowy, wymyślony przez pedofila, gwałciciela i psychopatycznego mordercę (Mahometa) i mający na celu podbicie pustynnego półwyspu (Arabskiego – co się udało szybko dosyć), tudzież reszty świata…

      Co zaczyna się JUŻ.

      Właśnie zaczyna się zalewanie Europy przez kolesi, którzy na ustach swych bluźnierczych, niosą nazwę boga swego – allaha.

       Otóż allah jest największym zwycięstwem szatana w dziejach!

       Wmówić kretynom, że czczą Boga – imieniem właśnie allah, który tak naprawdę jest śmiejącym się na swym tronie szatanem…

        No genialne zagranie, najbardziej przebiegłej mendy tego świata!

        Tym bardziej, że w cywilizowanej Europie nikt już nie wierzy w Boga, szatana i cały metafizyczny świat – przyznawanie się do wiary w takie rzeczy, zalatuje, nomen omen – siarą.

        Takich problemów nie mają owi prymitywni muzole, ze swą xięgą wieczystą, wyruszający na bój ostateczny. 

        A ich święta xięga, zwana dalej konarem, z zasady jest nieprzetłumaczalna, albowiem uznano ją za głos Boga (tego ich, małego boga, zwanego dalej allahem) i ktokolwiek chce ją zrozumieć i pojąć (według tej pustynnej dziczy), powinien nauczyć się staroarabskiego (to tak, jakbyśmy się mieli nauczyć starochińskiego – razem z pisownią), a jak nie, to wytłumaczy to imam, którego kompetencje, zdrowie psychiczne, tudzież inteligencja, na ogół nie spełniają norm EU.

      Ich prorok, to schizol pełny nienawiści do wszystkiego, którego chrześcijanie by czem prędzej egzorcyzmowali, a nowocześni, europejscy ateiści, zamknęli w zakładzie zamkniętym dożywotnio…

     Ale że na pustynię miał wtedy każdy wywalone, to ten chwast pseudowiary i pseudoboga mógł się rozrosnąć na tyle, że zagroził nawet wczesnośredniowiecznej Europie. Na szczęście udało się tą groźbę oddalić, co zawdzięczamy Francuzom (!) i Bitwie Pod Poitiers. Zresztą, nawet jakby zdobyli Francję (czy co tam wtedy było na tym miejscu), niechybnie natknęli by się na Wikingów, którzy kwestie podbojów wybiliby im natychmiast z głowy.

     Teraz niestety nie ma Wikingów, Sobieskiego ze swoją husarią, nie ma wiary, chęci, myślenia o przyszłości, nie ma prawdy, logiki i uczciwości…

     Są politycy, biznesmeni i ich media, które to razem wzięte są kwintesencją zła.

     Zła, którym pasą się owe islamskie pasożyty, zalewające Europę, z zamiarem jej wydojenia i wyrżnięcia po skonsumowaniu…

 

 

       PS                       Nazwanie czegoś, czegokolwiek Bogiem, to nie sztuka. To specjalność ludów dzikich i zapyziałych, jak na przykład tychże nomadów pustynnych, ale czy to coś rzeczywiście Bogiem jest? Raczej wątpliwe w większości przypadków.

1,680 odsłon(a), 1 odsłon(a) dziś

Jedna odpowiedź na „Szatańskie Wersety”

  • Obawiam się, że niestety taką alternatywa za Wikingów jest jeszcze dzika Rosja, chociaż ich nie trawię genetycznie to kto wie czy to nie będzie w przyszłości jedyne przymierze gdzie trzeba będzie szukać pomocy, żeby tą dziką swołocz afrykańsko-arabską (zwaną muzułmanizmem) wytępić na kolejne kilkaset lat.

    Oceń: Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kategorie
Użytkownicy na stronie
Aktualnie online: 1
Stronę odwiedziło
000000
Dzisiaj :
Wczoraj :
W tym miesiącu :
Obecnie online :
Twoje IP: 34.228.229.51
Kontakt
Your name
Your email
Enter your message
Enter below security code